Komplikacje

Nawiązaliśmy kontakt z trzema agentami nieruchomości w Tangerze, co wydaje się bezpieczniejsze, ale jest kosztowne. Każdy z nich będzie oczekiwał słonej prowizji za znalezienie mieszkania. Najłatwiej byłoby na rok, albo na dni. Najem średnioterminowy jest widziany niechętnie i trzeba znów dopłacić. Ale najgorsza sprawa to pies. Właściciele nie wyobrażają sobie psa w mieszkaniu. To tak jakby ktoś chciał zamieszkać z dzikiem czy bocianem. Coś nienormalnego. Na pewno trzeba będzie zapłacić jeszcze więcej. Co gorsza, jak nas ostrzegano, lokatorzy bloku, czy kamienicy mogą się zbuntować i zażądać od nas wyprowadzki. Wyjazd wgłąb kraju też będzie problematyczny, bo mogą nas nie przyjąć w hotelu. Co zrobić z Felkiem?