Przygotowania

Nie można powiedzieć, że WSZYSTKO idzie opornie, ale zaplanowanie 90 dni w Maroku, znalezienie mieszkania w cenie najmu długoterminowego, uzyskanie zezwoleń na wjazd Felka, nasze szczepienia, ubezpieczenie auta – wszystko to nastręcza wielu kłopotów. A rower brać, czy kupić ewentualnie w na miejscu?
Kluczowa sprawa to jednak jakiś dom. Nada, Marokanka z Tangeru, przedszkolanka po Sorbonie, szukała, ale nic nie znalazła. Podobno na miejscu w kawiarniach mają swoje biura panowie, którzy nazywają się „Samsara” i oferują cały portfel mieszkań. Są także jakieś biura, portale, ale tak czy inaczej trzeba podpisać umowę, najlepiej po francusku. Musimy poprosić o pomoc Polki z Tangeru, których męzowie są Marokańczykami. Liczymy szczególnie na Paulinę, przemiłą i chętną. Już raz poswięciła nam sporo czasu. No, zbieramy się, przeglądamy szmaty i rzeczy.
Na zdjęciu Danka z Pauliną