Zanim Felek dotarł do Afryki

To, że wybierając się w podróż do Maroka zabierzemy ze sobą psa, stało się oczywiste w chwili, kiedy wszystkie próby zapewnienia mu opieki w kraju się nie powiodły. Wydawać by się mogło, że mały piesek, można powiedzieć kompaktowy, nie będzie za granicą przysparzał większych kłopotów niż w kraju. Widywaliśmy w Maroku turystów z europejskich z psami, raz nawet spotkaliśmy starsze brytyjskie małżeństwo z dwoma jamnikami, co tylko utwierdziło nas w tym przekonaniu. Dziarsko przystąpiliśmy więc do gromadzenia informacji jak skutecznie zawieźć Felka do Maroka. Tymczasem to, co na początku wydawało się oczywiste – w miarę pogłębiania stanu naszej świadomości – oczywistym zupełnie nie było.

Bo aby wwieźć psa do Maroka trzeba w pierwszej kolejności zajrzeć na stronę Głównego Inspektoratu Weterynarii (GIW) i sprawdzić aktualne wymagania, które z czasem mogą ulec zmianie. Obecnie oficjalne wymogi określa dokument: https://www.gov.pl/web/maroko/przewoz-zwierzat

W pierwszym punkcie listy wymagań określone jest, że pies  musi mieć wszczepiony mikroczip  oraz posiadać paszport wystawiony przez uprawnionego lekarza weterynarii, m.in. z numerem czipa oraz wpisem o aktualnym szczepieniu przeciw wściekliźnie. Uzyskanie paszportu nie jest skomplikowane, wymaga wizyty u weterynarza, który zbada psa, wszczepi mikroczip, zaszczepi przeciw wściekliźnie (i innym chorobom) oraz wyda paszport. W naszym przypadku wszczepiony Felkowi w schronisku dla zwierząt, skąd nasz pies pochodzi, mikroczip został jedynie odczytany i odnotowany w paszporcie.  Warunkiem wydania paszportu jest zaszczepienie przy tej okazji psa przeciw wściekliźnie nawet wówczas, gdy roczny termin od ostatniego szczepienia nie upłynął. Ważność paszportu wygaśnie, jeśli kolejne szczepienie nie nastąpi w przeciągu jednego  roku. Przekroczenie choćby jednego dnia unieważnia paszport, co ma również dalsze konsekwencje, ale o tym poniżej.

Drugi punkt wymagań określonych przez GIW to uzyskanie międzynarodowego świadectwa zdrowia psa, wystawionego przez Powiatowego Lekarza Weterynarii na podstawie zaświadczenia dowolnego weterynarza o przeprowadzeniu badania klinicznego. Świadectwo ma być wydane na trzy dni przed wjazdem do Maroka. Wczytując się w spis zawartości ww. świadectwa dowiadujemy się m.in., że konieczne jest przeprowadzenie badania serologicznego (tzw. miareczkowania) w kierunku wścieklizny.

W tym miejscu pojawia się pierwsza ważna informacja, której nie zawiera z ww. oficjalny dokument GIW, a  mianowicie, że wykonanie badania serologicznego może nastąpić nie wcześniej, niż po trzech miesiącach od pierwszego wpisu w paszporcie o szczepieniu psa przeciw wściekliźnie. A zatem, jeśli wcześniej pies nie miał paszportu (którego ważność przedłużają regularne szczepienia przeciw wściekliźnie) to badania serologiczne można wykonać dopiero po trzech miesiącach od założenia paszportu (i poświadczeniu w nim faktu wykonania szczepienia). Nie ma tu żadnego znaczenia, że pies był wcześniej regularnie szczepiony przeciw wściekliźnie i są na to dowody w postaci wpisu w  książeczce zdrowia psa lub wydane zaświadczenia. Nie pomogą żadne próby obejścia tego problemu np. w ramach negocjacji z zaprzyjaźnionym weterynarzem, gdyż wszelkie dane o paszporcie i szczepieniach są rejestrowane i wprowadzane do krajowego systemu informatycznego.

Odrębną kwestią jest czas oczekiwania na wynik badania serologicznego. Może to trwać nawet do kilku tygodni, próbki krwi psa pobrane przez weterynarza wysyłane są uprawnionego instytutu badawczego. Wcześniej badania wykonywano w Niemczech, krew naszego psa zbadano w Państwowym Instytucie  Weterynarii w Puławach, wynik przyszedł po ok. dwóch tygodniach. Ważna informacja to to, że ww. badanie serologiczne jest ważne tak długo, jak długo ważny jest paszport psa z wpisami o szczepieniach. Przerwanie ciągu wpisów o regularnych, terminowych szczepieniach powoduje utratę ważności paszportu, a tym samym badań serologicznych. Przy zachowaniu dyscypliny szczepień badanie serologiczne wystarczy wykonać tylko raz w życiu psa i regularnie, nie rzadziej niż raz w roku go szczepić.

Kolejną ważną, absolutnie niejasną kwestią jest zamieszczona przez GIW informacja o konieczności  uzyskania ww. międzynarodowego świadectwa zdrowia psa na cyt. „3 dni przed wjazdem do Maroka”. Powstaje uzasadniona wątpliwość, czy owe trzy dni to czas minimalny na uzyskanie świadectwa, czy maksymalny? A może dokładnie taki? Nasz plan wyjazdu do Maroka samochodem przewidywał przekroczenie granicy Maroka najwcześniej po czterech dniach od daty wyjazdu z Polski. Odpowiedzi na to pytanie szukaliśmy w różnych miejscach, uzyskując różne odpowiedzi. Pani z Ministerstwa, które wydało ów oficjalny dokument informacyjny powiedziała, że nie jej rolą jest interpretacja przepisu i jak jest napisane, że trzy dni to znaczy że trzy. Najwyżej pies nie zostanie przez granicę z Marokiem przepuszczony, a może nawet uśpiony(??!!). Najlepiej żebyśmy porozumieli się ze służbami weterynaryjnymi w Hiszpanii, tj. w kraju, w którym przekraczana będzie granica z Marokiem i tam uzyskali odpowiedź (!!!). Powiatowy Inspektorat w Sieradzu (właściwy dla miejsca zamieszkania psa) oraz w Krakowie (właściwy dla miejsca rozpoczęcia podróży) niezależnie, acz zgodnie stwierdziły, że świadectwo jest ważne przez dwa tygodnie i w tym czasie należy je wykorzystać  (to znaczy przekroczyć granicę, do końca nie wiadomo którą, w związku z tranzytem przez cztery kraje). Ambasada w Maroku ograniczyła się jedynie do przesłania linku do strony tego samego dokumentu na stronie GIW , który już znaliśmy. Na podstawie tak mętnych informacji uznaliśmy zgodnie, że dwa tygodnie absolutnie wystarczą nam na pokonanie wszystkich granic, łącznie z granicą hiszpańsko-marokańską, tj. w terminie ważności świadectwa.

Nie jest to jeszcze koniec perturbacji. Uzyskanie międzynarodowego świadectwa  zdrowia psa  jest poprzedzone badaniem klinicznym zwierzęcia, co wynika wprost z informacji PIW. Na pięć dni przed planowanym wyjazdem uzyskałam zatem wpis do paszportu potwierdzający badanie kliniczne, a w Sieradzkim Powiatowym Inspektoracie Weterynarii upragnione świadectwo, mając z tyłu głowy, że jest ono ważne dwa tygodnie. Jednak pani weterynarz, przybijając pieczątkę, zasiała wątpliwość co do aktualności badania klinicznego, w związku z planowanym wyjazdem aż za dni pięć. Zapisałam więc profilaktycznie Felka na ponowną wizytę u weterynarza, tym razem w Krakowie, na dzień przed wyjazdem, co wypadło w piątek. Pani weterynarz w Krakowie po zbadaniu psa potwierdziła obawy, ważność badania klinicznego wynosi 72 godziny, co oznacza że  w tym czasie powinniśmy przekroczyć granicę Polski. Mając tę wiedzę tuż po wyjściu z gabinetu weterynarii, gdzie  uzyskaliśmy kolejną pieczątkę, rączym truchtem pognaliśmy do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, tym razem w Krakowie, po kolejne świadectwo (był piątek przed weekendem, w czasie którego nic w urzędzie nie jest możliwe do załatwienia). Na odchodnym pani weterynarz rzuciła  mimochodem informację, że jej pieczątka nie jest ważna bez certyfikatu (!).  W Sieradzu w ogóle o tym nikt nie poinformował. Certyfikowania podpisu lekarza weterynarii  dokonuje się, na szczęście, również w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii. Tuż przed końcem dnia pracy, dzięki wyrozumiałości pani w urzędzie, która od ręki  wydała  świadectwo, Feluś uzyskał wszystkie dokumenty uprawniające do wjazdu i do pokonywania granic.  

Mogliśmy zatem zacząć celebrować małe zwycięstwo. A Feluś, najsłabsze ogniwo – jak skwitował nasz przyjaciel, następnego dnia wsiadał z nami do samochodu ufny i nieświadomy przygód, jakie czekają go w najbliższej przyszłości.

Można by zakończyć wpis w tym miejscu, ale jak każda opowieść – i ta wymaga puenty. Przejechaliśmy z Felkiem pięć granic miedzy państwami i jedną międzykontynentalną. Nikt nie odnotował naszego wyjazdu z Polski ani przejazdów pomiędzy krajami europejskimi. Kiedy kupowaliśmy bilety oraz wypełnialiśmy dokumenty odprawy paszportowej na promie  relacji Tarifa – Tanger, paszport psa nie był wymagany, a nawet budził pewien rodzaj zdziwienia. Policja graniczna w obu portach ani po jednej, ani po drugiej stronie nie zauważyła zwierzęcia siedzącego w samochodzie. Feluś też jakby wyczuł niepewność sytuacji, więc się zbytnio nie narzucał. Mimo to, gdybyśmy ponownie wyjeżdżali do Maroka, z pewnością przygotowalibyśmy go w ten sam sposób do wyjazdu. Bo licho czasami śpi, ale nigdy nie wiadomo kiedy może się obudzić…

PODSUMOWANIE – co należy zrobić aby wwieźć psa do Maroka:

1. Wyrobić psu paszport – wizyta u weterynarza, badanie psa, wszczepienie mikroczipa, szczepienie przeciw wściekliźnie i innym chorobom zakaźnym– możliwe do wykonania w ciągu jednego dnia;

2. Wykonać badanie serologiczne w kierunku wścieklizny (tzw. miareczkowanie) – wizyta u weterynarza nie wcześniej niż po trzech miesiącach od pierwszego udokumentowanego wpisu o szczepieniu przeciw wściekliźnie w paszporcie w celu pobrania krwi psa i przesłania do instytutu badawczego – oczekiwanie na wyniki do ok. miesiąca – wizyta u weterynarza po odbiór oryginałów wyników;

3. Wykonać badanie kliniczne  – wizyta u weterynarza z paszportem nie wcześniej niż na 72 godziny (3 dni) przed wyjazdem za granicę – badanie od ręki, odrobaczenie, wpis w paszporcie;

4. Uzyskać certyfikację badania klinicznego oraz uzyskać międzynarodowe świadectwo zdrowia psa – wizyta w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii w celu uzyskania certyfikatu badania (wpis w paszporcie) oraz uzyskania świadectwa  – może się udać w ciągu jednego dnia;

5. Koniecznie zabrać ze sobą w podróż wszystkie uzyskane dokumenty  – paszport psa, międzynarodowe świadectwo zdrowia oraz wyniki badań serologicznych (oryginały dokumentów);

6. Profilaktycznie przed wyjazdem podać psu preparat przeciw insektom (pchły, kleszcze itp. robactwo).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *