Spotkanie z szamanem

O kapeli Mistrzów Muzycznych z Joujouki pisałem w mojej książce „Ucieczka do Tangeru”. Teraz postanowiliśmy odwiedzić muzyków ponownie. W skrócie proceder uzdrawiania za pomocą bębnów i fletów trwa w górach RIF od XIII wieku, a umiejętność leczenia przechodzi z szamana na szamana. Zabiegi magiczne polegające na wypędzeniu demona transową muzyką, tańcem, paleniem marihuany, opierają się także na zarżnięciu koguta. Pacjent nierzadko pada w konwulsjach na ziemię a z jego ust toczy się piana. Mistrzowie zawsze wiedzą jaki duch opuścił człowieka, co symbolizuje kolorowa wstążka, którą demonstrują kobiety.

Tym razem jechaliśmy samochodem do Al Ksar Kebir, okropnie wielkiego, bezkształtnego miasta, po którym jazda wymaga umiejętności kaskaderskich. Dalej droga była fatalna, a na podjeździe do wioski tragiczna. W górach zastaliśmy stan etnograficzny. Chałupy jak przed wiekami, studnie, zagrody dla bydła, gdzieniegdzie pojawiali sie rolnicy. Szaman był jednym z pierwszych napotkanych mieszkańców. Wlasśnie brał wodę. Zaprosił nas do swojego mieszkania, gdzie wisiały zdjęcia, m.in z Mickiem Jaggerem, z którym nagrał słynną płytę w Tangerze w pałacu Akkabuna, w latach 60.

Dotarliśmy do innych muzyków, ale tu powstał problem. Trudno było ustalić ile biorą za występ. Zgodnie z tradycją najpierw przygotowują posiłek, potem grają godzinę, ale za ile? Nie mówią po angielsku, francusku, chyba i po arabsku. Ale mają menedżera, który prowadzi niekończące się targi przez komórkę i opowiada dziwne rzeczy. Ostatecznie dogadaliśmy się na 500 DH za krótką prezentację, ale muzyk się rozmyślił, bo wydało mu się to za mało. No cóż. Siłą jest grupa i zrzutka do kapelusza. My nie mieliśmy więcej pieniędzy. Jednak wrażenia były ciekawe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *