Dlaczego Maroko

Po pierwsze dlatego, że podążamy śladami Jana Potockiego, wielkiego pisarza XIIII w, autora „Rekopisu znalezionego w Saragossie”, uczonego, podóżnika, awanturnika, hipisa i prekursora współczesności – który był pierwszym Polakiem w Maroku! 2 lipca 1791 przybył do Tetuanu, stamtąd pojechał do Tangeru, Asilach, Rabatu, a w miejscowości Sale spotkał się z cesarzem Mulajem Jezidem, któremu wręczył wiele darów lecz najwspanialszym była piękna karabela od króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. Podczas moich licznych podóży na Zachód Orientu poszukiwałem owej szabli, głównego symbolu, jaki łączy Polskę i Maroko.
Po drugie dlatego, że główne ścieżki ucieczki od cywilizacji zawsze wiodły z Zachodu do Maroka. Tu uciekali Żydzi i Muzułmanie wygnani z Grenady, Hiszpanie za panowania Franco, Semici przed Holokaustem, Polacy przed drugą wojną światową, amerykańscy pisarze Beat Generation, a także awanturnicy i różne podejrzane postaci, których życie w Europie i Ameryce było już skończone. Wielka migracja szczególnie dotyczyła miasta Tanger – Międzynarodowej Strefy Wolnego Handlu, słodko zdeprawowanego raju, gdzie żyło się za dolara dziennie, a marihuana, haszysz i wolny seks były powszechnie dostępne.
W latach dwudziestych „Korporacje i holdingi zakładano z dnia na dzień – pisała Michelle Green – żeby dzięki nim uniknąć zagranicznych podatków i prać brudne pieniądze… prawo bankowe w zasadzie nie istniało, zaś niskiego cła na artykuły importowane nie podnoszono… nowo powstałe majątki były wolne od opłat fiskalnych… oszuści, fałszywi bankierzy, spekulanci, a nawet uczciwi przedsiębiorcy odnajdywali w Tangerze „Ziemię Obiecaną”.
Opowiadam o tych zdarzeniach (i nie tylko) w mojej powieści drogi: „Ucieczka do Tangeru w Królestwie Maroka” Piszę tak:
„Już wtedy (od 1923 roku) jak ćmy zlatywały do miasta upadłe anioły. Spoceni mężczyźni o tłustych, czerwonych policzkach, karminowych ustach, pulchnych dłoniach, z trwożną pustką w oczach:
księża obłożeni ekskomuniką,
lekarze pozbawieni licencji,
prawnicy wydaleni z palestry.
Skompromitowani arystokraci, homoseksualiści, pedofile.
Przyjeżdżali dla nastoletnich chłopców i młodocianych prostytutek, dla marihuany i haszyszu, lecz przede wszystkim dlatego, że ich życie było już skończone. A w Tangerze nikt o nic nie pytał.
Truman Capote radził: „…Jeśli uciekasz przed policją lub po prostu uciekasz, ze wszech miar tu przybywaj…”.
Skonfrontujmy. Jak było kiedyś, jak jest dziś? I jakie jest Maroko, kiedy się w nim po prostu mieszka? Nie bedziemy jedyni. Do Królestwa wciąż przybywa cała rzesza Amerykanów, Hiszpanów, Francuzów, a ostatnio także Polacy. Może dlatego, że tutejsza kultura jest tolerancyjna, kuchnia wspaniała, muzyka porywająca, barwy przedmiotów niesamowite, morze ciepłe i żyje się bardzo intensywnie.
Chodźcie z nami!