5 lipca 2026

Skończyłem prowizorycznie wypełniać kieszonki bloga, aby go wreszcie dopiąć do serwera i pożeglować po morzu wyobraźni, fantazji, a skoro to Maroko – to także rzeczywistości alternatywnej. Bo świat duchowy jest tu wyraźnie obecny, tak samo jak na Wschodzie Polski, na Grenlandii, czy w Bieszczadach. Tak piszę, a przecież to co nas czeka polega na nieustannym konfrontowaniu się z mitem. Prawdy z Ich prawdą, fikcji z Ich odczuciem nierzeczywistości. Marokańczycy lubią żartować, lubią kreować fantazje, czasem wyolbrzymniać fakty, opowiadać baśnie, albo po prostu zmyślać. Do tego potrzebna jest wyobraźnia. A więc już za niecałe dwa miesiące wyruszymy do Królestwa wyobraźni. Czy jestem gotowy? Coraz mniej. Załatwianie spraw, kombinowanie, rozwiązywanie problemów, nie sprzyjają spokojnej kontemplacji innej kultury, a tego właśnie szukam. Chcę tu napisać książkę jak Burroughs czy Alan Sillitoe, moją piątą powieść, chyba już ostatnią. Nie z braku energii czy pomysłów, ale z braku miejsca na scenie. Do pisania potrzebny jest bowiem czytelnik. Czyli… cały ogromny przemysł promocji. Innymi słowy – bardzo dużo pieniedzy. Wolę je wydać na przyjemności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *